Adam Wiśniewski-Snerg – Nagi cel

Adam Wiśniewski-Snerg - Nagi cel

Adam Wiśniewski-Snerg, którego Nagi cel będę dzisiaj recenzował, urodził się w złym czasie i miejscu. Za życia był niedoceniany i wyśmiewany – mimo braku matury próbował zrewolucjonizować fizykę. Nie licząc debiutanckiego Robota, twórczość Snerga należycie oceniono dopiero po jego śmierci. Gdyby ten nieszczęśliwy pisarz urodził się w innym kraju lub w bardziej sprzyjających czasach, mógłby zostać legendą science-fiction. W Nagim celu widać bowiem zadatki na zawodnika mogącego rywalizować w lidze Philipa K. Dicka.

To może nie Ubik, ale…

Książka rozpoczyna się naprawdę dobrym uderzeniem. Po nieco ironicznym wstępie głównego bohatera o terrorystach okazuje się, że jeden siedzi obok niego w samolocie. Gdy zgodnie z żądaniem tego ostatniego pilot podnosi maszynę na wysokość 12.100 m, terrorysta strzela sobie w głowę. A że przy okazji trafia także narratora – Antonia Suchary’ego – mamy okazję zobaczyć, jak dostają się do dziewięćdziesiątego szóstego wieku. Dzięki mechanizmowi niewyjaśnionemu w książce, nasi dalecy potomkowie są w stanie przyzywać dusze zmarłych do swojego czasu. Co z nimi robią? Umożliwiają im występowanie w generowanych na żywo trójwymiarowych produkcjach, zacierających granice rzeczywistości. Antonio staje się bohaterem właśnie takiego “filmu”.

Czytaj również: Jerzy Grundkowski – Śmierć w kosmolocie

Nagi cel posiada charakterystyczną dla wspomnianego Philipa K. Dicka nutę szaleństwa. Wykorzystuje niesamowity i (niestety) nie do końca wyjaśniony pomysł na świat, w którym umieszcza swoich bohaterów. Idea odległej przyszłości skoncentrowanej na zapewnieniu rozrywki miliardom ludzi jest świetnym punktem wyjścia, którego jednak Snerg nie wykorzystał w pełni. Większa część książki prezentuje filmowe losy Suchary’ego – dopiero pod koniec pojawiają się kwestie bardziej meta.

Mam nadzieję, że “Nagi cel” nie wziął się z faktu, że główny bohater występuje w roli podrywacza

Największy problem Nagiego celu jest więc taki, że książka mogłaby być po prostu lepsza literacko. Skoncentrowany na własnych teoriach Snerg często odpływa w filozoficzne rozważania, zabijając fabularne napięcie. Akcja zrywana jest dziwacznymi monologami bohatera, który jakby na siłę próbuje nas doszkolić z teorii rzeczywistości. Czasami następujące po sobie partie nie są w ogóle ze sobą związane. Owszem, na końcu autor stara się wyjaśnić powód stosowania takich zabiegów, ale najpierw trzeba do końcówki dotrzeć.

Czytaj również: Edmund Wnuk-Lipiński – Mord założycielski

Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że zbudowana na skrawkach informacji wizja Snerga jest porywająca. Wzajemne zależności i ograniczenia techniczne stereonów (w nich rozgrywają się “filmy”) tworzą znakomite narzędzia do budowania świata i akcji. Także interakcje pomiędzy bohaterami dają radę, choć kilka obyczajowych kwestii wywołałoby dziś pewnie oburzenie.

Ktoś zdolny mógłby Nagi cel przepisać na nowo

Nagi cel to powieść, której przydałby się porządny remake. Gdyby połatać akcję i wprowadzić do książki nieco więcej wyjaśnień, dzieło Snerga stałoby się międzynarodową klasyką science-fiction. Zawiera wyjątkowy pomysł i dostateczną dawkę metafizyki, by zadowolić nawet najbardziej twardogłowych miłośników gatunku. Szkoda, że dorobek autora jest tak mały – Adam Wiśniewski-Snerg nieco lepszy literacko zdobyłby serca ogromnej liczby czytelników.

Moja ocena

Rating: 3 out of 5.

Trochę dopieścić na poziomie literackim i będzie elegancko!

Informacje o książce

Tytuł: Nagi cel

Autor: Adam Wiśniewski-Snerg

Wydawnictwo: Czytelnik

Rok wydania: 1984

2 thoughts on “Adam Wiśniewski-Snerg – Nagi cel

  1. Hej przeczytałem sobie właśnie dzisiaj “Nagi cel” i inaczej zupełnie zrozumiałem tą technologię.
    Nie było tam mowy o “przyzywaniu duszy zmarłych do swojego czasu”.
    Jak dla mnie to ci ludzie byli po prostu generowani na potrzebę interaktywnego filmu.
    Co prawda główny bohater był w stanie po śmierci przenieść się do innego stereonu lecz książka tłumaczy tym,
    że jest prawdziwym człowiekiem (jest tam nawet sugestia, że być może urodził się w stereonie).

    Problemy w opisie technologi to raczej luki fabularne: na początku książki by wejść na dach świata trzeba było umrzeć na 12 km, a na końcu książki już zwykła śmierć wystarcza.

    Nieciągłość fabuły jest akurat mocną cechą książki. Gdy system stereonów zaczyna się gliczować, autor w skuteczny sposób bawi się z ciągłością fabuły tak, że już nie wiadomo która postać znajduje się w jakiej rzeczywistości, co jest teraźniejszością, czy to dalej książka czy jakiś wywiad z autorem przez co czytelnik ma też wrażenie, że sama książka się gliczuje. Ponieważ wszystkie nieciągłości są potem wytłumaczone tworzy to fajny efekt.

    Największym problemem są postacie, żaden bohater nie działa zgodnie ze swoją wiedzą o świecie – do kroćset to symulacja czemu on się przejmuje jakimś wybuchem.

    Nie mówiąc już o tych przyklejonych do bohatera kobietkach jak postać Lucji która jak bezpański pies wszędzie za bohaterem chodzi i w ogóle ją nie dziwi zmieniająca się rzeczywistość.

    Książka trochę rozmywa się w tym o czym chce opowiadać – ni to opowieść sf, ni to triller szpiegowski ni to symulator randkowania choć stara się być każdą z nich.

    Mimo wymienionych niedoskonałości książka całkiem mi się spodobała, głównie ze względu właśnie na wywołane we mnie poczucie niepewność miejsca akcji. Przyjemna lektura na wieczór 🙂

  2. Dla mnie brak wyjaśniającej wszystko ekspozycji jest raczej atutem, wolę książki, które każdy czytelnik może sam rozkodowywać i każdemu wychodzi co innego… A potem można dyskutować do białego rana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.