Hipogryf nr 2

Hipogryf nr 2

Po ciepło przyjętej recenzji pierwszego numeru zinu Hipogryf, postanowiłem zajrzeć do wydania drugiego. Redakcja pod wodzą Arka „Birdmana” Orła ponownie przygotowała obszerne wydawnictwo, które porusza różne obszary szeroko rozumianej fantastyki. I tym razem nie ustrzegli się kilku wpadek, ale jako całość Hipogryf nr 2 prezentuje się zdecydowanie lepiej od swojego poprzednika.

Hipogryf nr 2 – Ściągnij

Zawartość

Hipogryf nr 2

Jak już wspominałem w recenzji debiutanckiego numeru, Hipogryf jest ewolucją bloga, który zajmował się szeroko rozumianą fantastyką. W przeciwieństwie jednak do numeru pierwszego, tym razem ekipa postawiła w całości na tematy fandomowe. Nie wiem, czy to dobre rozwiązanie. Z jednej strony zapewnia bowiem większą spójność magazynu, ale ogranicza też jego krąg czytelniczy.

Zdecydowanie rozrósł się dział poświęcony grom. Znalazła się w nim bardzo dobra kontynuacja historii serii Might & Magic. Artykuł zyskał wiele w moich oczach między innymi dzięki porównaniu grafik z różnych platform, na jakie wychodziła omawiana produkcja. Dobrą robotę odwaliły także wycinki z branżowej prasy. Nieźle czytało mi się również tekst o The Path – aż nabrałem ochoty, by sprawdzić ten tytuł. Najsłabiej, choć wciąż na przyzwoitym poziomie, zaprezentował się chaotyczny artykuł o Doomie.

Szczególne gratulacje należą się magazynowi za poruszenie tematu gier paragrafowych. Choć to w zasadzie nisza w niszy, wciąż publikowane są nowe przygody, o których warto pisać i zachęcać do sięgania po te tytuły. Dlatego order Twojej Starej otrzymuje tekst o Koszmarze Alicji w Krainie Czarów.

Co mocno mnie zaskoczyło, drugi numer Hipogryfa całkowicie pozbył się tekstów poświęconych serialom i filmom. Zamiast tego otrzymaliśmy dział z felietonami. Niestety, teksty Czy klasycznego horroru należy się bać? oraz Howard Philips Lovecraft to nie felietony, a klasyczne artykuły. Przy czym to najlepsza, w mojej ocenie, część zina. Warto jednak odpowiednio ją nazywać.

Cieszę się, że zrezygnowano z nieśmiesznego i robionego absolutnie na siłę działu z okołofantastycznymi dowcipami i pastami. Jeśli redakcja Hipogryfa będzie chciała coś w tym temacie stworzyć, podrzucam pomysł – komiks.

Hipogryf nr 2 – Książki

Z działem książkowym Hipogryfa mam ponownie problem. Bardzo się cieszę, że został tak rozbudowany i znalazło się w nim aż dziesięć recenzji. Problem jednak w tym, że nie wszystkie teksty spełniają postawione przed nimi zadania.

Widać to na przykładzie Zmorojewa, Świątyni i Zielonej Mili. Poświęcone tym powieściom opracowania to w zasadzie streszczenia z niewielką ilością ocen, co nijak się ma do opiniotwórczego charakteru recenzji. W moim odczuciu należy unikać aż tak wnikliwego przedstawiania fabuły i skupić się bardziej na tropach w niej występujących oraz emocjach, które wywołuje.

Całkiem niezłe recenzje zaliczyły Uczeń Nekromanty i Mroczna Strona Forkisa, ale najlepszą książkową opinię tym razem wysmażyła Ulka „Nanaia” Kiniorska”. Jej tekst poświęcony Pieśniom Umarłego Marzyciela zawiera wszystko to, czego oczekuję od fan-zinu. Autorka przedstawia w nim wnikliwą analizę książki, opisuje i opiniuje występujące w niej motywy oraz kreśli tło bez wielkiego spoilerowania. Oby więcej takich treści!

W Hipogryfie nr 2 pojawiły się także recenzje Krwi Świętego i Tronu Tyrana, które są kontynuacją powieści opisanych w pierwszym numerze. Mam z tym pewien problem, bo nie wiem na ile dobrym pomysłem jest recenzowanie książek seriami – jeśli chcemy zarysować chociaż fabułę kolejnych części, narażamy się na spoilery. Problem ten zauważa zresztą Antoni „zaMULAcz” Obrębski, który zaraz potem informuje o możliwych spoilerach w recenzji drugiego tomu Baśnioboru. Wszystkie trzy teksty są niezłe, ale nie rozwiały przedstawionych przeze mnie wątpliwości.

Wreszcie szacunek dla naczelnego za szczegółowe i uczciwe podejście do książki o tytule Kolejna historia pasjonującej podróży w świecie fantasy. Tom 1. Drakerios. Taka powinna być przede wszystkim rola niezależnych magazynów literackich, które mogą przecież nie tylko krytykować, ale także konstruktywnie wspierać początkujących pisarzy.

Wykonanie

Już na pierwszy rzut oka widać znaczną poprawę szaty graficznej magazynu. Nie jest to jeszcze poziom opublikowanego niedawno numeru trzeciego, ale czuć, że redakcja ma pomysł na jakąś spójną tożsamość wizualną. Wszystko jest czytelne i proste w nawigacji.

Zdecydowanie lepiej prezentuje się warstwa językowa. Wyzbyto się bardzo emocjonalnych tekstów, zrobiono także porządek z wpadkami, o których pisałem poprzednio. Wciąż widzę problemy z przecinkami, ale myślę że i to z czasem zostanie przez redakcję wypracowane.

Znalazłem dwa spore błędy typograficzne. Po pierwsze, w recenzji The Path zmniejszono czcionkę w jednej kolumnie (zapewne po to, by zmieściła się na stronie). Dużo lepiej sprawdza się tutaj zabawa z kadrowaniem, bo ingerencja w wielkość fontu wygląda fatalnie. Zin jest także pełen spacji na początku linii w kolumnie. Nie jest to może jakaś katastrofalna wtopa, ale przy tak dopieszczonej szacie graficznej widać ją jeszcze wyraźniej.

Hipogryf nr 2 – Wrażenia

Autentycznie się cieszę widząc, że Hipogryf ewoluuje we właściwym kierunku. W czasach, gdy ziny raczej kończą swój żywot, niż rozwijają skrzydła, Hipogryf jest symbolem fanowskiej prasy niezależnej, którą warto doceniać. Niesłabnący zapał (mimo relatywnie małego feedbacku) utwierdza mnie w przekonaniu, że warto śledzić losy Birdmana i spółki.

Choć wciąż nie jest to pismo pozbawione wad (brak jednoznacznego podziału tekstów na kategorie!), zdecydowanie więcej w nim zalet. Dobór książek do recenzji, które są często reklamowane lub dyskutowane na grupach facebookowych, pozwala mi poczynić jeszcze jedno założenie. Nie jest bowiem wykluczone, że Hipogryf z czasem stanie się ważnym punktem na polskiej scenie self/vanity publishingu. Zdecydowanie brakuje miejsc, które poświęcałyby swoje łamy tego typu wydawnictwom.

Znasz inne ziny, których nie opisałem na blogu? Daj mi znać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.