Izabela Redesiuk – Przepowiednia

Izabela Redesiuk - Przepowiednia

Choć historia self-publishingu sięga co najmniej kilku wieków wstecz, w środowisku polskich fantastów to zjawisko stosunkowo nowe. Wokół samopublikowania narosło wiele mitów, z których chyba najbardziej krzywdzący dotyczy jakości takich książek. Jasne, self i vanity to modele, które bardziej niż tradycyjne formy wydawnictwa narażone są na przepuszczenie gniotów. Coraz częściej jednak pojawiają się książki, które trudno uznać za niechlujne albo amatorskie. Mogą być dobre, złe lub nudne, ale nie sposób odmówić im profesjonalnego podejścia. Jedną z powieści łamiących self-publishingowe schematy jest debiut Izabeli Redesiuk – Przepowiednia.

Librus divisus

Książka składa się z dwóch niewydzielonych, ale mocno różniących się części. Pierwsza to historia Sharmai – współczesnej kobiety, którą przed upadkiem z wieżowca ratuje czarnoksiężnik. Mniej więcej połowa powieści to zapis ich rozwijającej się relacji i sekretów, które bohaterka odkrywa na temat siebie i otaczającego ją świata. W pewnym momencie Sharmaya znika i Przepowiednia przechodzi w drugi tryb. Z perspektywy sporej liczby postaci autorka prezentuje poszukiwania dziewczyny i przygotowania do wielkiej wojny pomiędzy rasami zamieszkującymi Ziemię. Motorem działań herosów i antagonistów jest Przepowiednia dotycząca, a jakże, końca świata. Przepowiednia, z której nijak nie wynika jednak, czemu nagle wszyscy chcą się bić.

Czytaj również: Anna Karnicka – Paradoks marionetki. Sprawa Klary B.

Mam wrażenie, że czytałem dwie różne książki. Pierwsza część, z Sharmaią w roli głównej, to trzymające w napięciu urban fantasy z elementami erotyki. Autentycznie zdarzyło mi się kilka raz zachwycić tempem i rytmem prozy Izabeli Redesiuk. Język, energia i plastyczność tekstu przemówiły do mojego bibliofila. Posiadająca kilka wątków fabuła została przygotowana tak, jak oczekuję po tego typu powieściach. W zasadzie jedyny minus tej części sprowadza się do faktu, że autorka za szybko pozbywa się najlepszych kart. Przykładowo, już na trzeciej stronie dowiadujemy się masy rzeczy o świecie książki, które spokojnie można by dawkować stopniowo. Duży plus także za to, że nie ma tutaj banalnego, urbanowego “tutaj są drzwi do alternatywnego świata, smacznego”.

Na półmetku Przepowiednia zalicza wywrotkę

I tak jak pierwsza część Przepowiedni, poza scenami seksu, jest solidną współczesną fantastyką, tak druga brzmi jak wypadek przy pracy. Dialogi postaci zaczynają brzmieć naiwnie, zdania tracą swój rytm, a fabuła sprowadza się do prostych schematów. Druga połowa książki to w zasadzie opis zadań wykonywanych z przygotowanego wcześniej hub worlda. Najpierw jest nim dom magów, później polana w lesie, ale szablon jest ten sam. Jakaś postać (lub grupa) wyrusza coś zrobić, wraca poharatana, po nich wybywa ktoś inny. Akcja jest statyczna, a liczba postaci nie pozwala skupić się na ich przeżyciach wewnętrznych, nawet jeśli tego chciała autorka. Izabela Redesiuk stosuje także chwyty, które mnie, jako czytelnika, szczególnie rażą. Potrafi w środku rozdziału napisać dwa akapity z perspektywy zupełnie innej postaci, przez co siada tempo. Przede wszystkim jednak stosuje za dużo przysłówków i opisów tam, gdzie sam powinienem wyciągnąć wnioski (np. dogryzła mu Kat z figlarnym błyskiem w oku).

Czytaj również: Michał Gołkowski – Komornik

Muszę także wspomnieć o przewijających się przez całą książkę scenach seksu i wątkach romantycznych. Moje spojrzenie na tę kwestię jest bardzo subiektywne i nie sugerujcie się nim , jeśli taką tematykę lubicie. No więc według mnie może kilka osób w tym kraju potrafi pisać o seksie bez wywoływania u mnie natychmiastowego zażenowania. Opisy stosunków w Przepowiedni są albo nieumiejętnie uliryczniane (penis = męskość, pochwa = wilgoć), albo prezentowane wręcz zbyt dosłownie. Jednak przede wszystkim wydają się absolutnie zbędne. Rozumiem sens wprowadzenia wątku romantycznego w drugiej części powieści dla rozwoju postaci, ale głównej fabule nie przydał się on zupełnie do niczego. Czasami mam wręcz wrażenie, że flirt w Przepowiedni trąci nieco fanficami yaoi.

Debiut, którego nie trzeba się wstydzić

Chciałbym powiedzieć, że jak na self-publishing to dobra książką, ale byłoby to dla niej krzywdzące. Pierwsza połowa Przepowiedni to solidne urban fantasy, które nie idzie utartymi schematami i posiada dobrze przemyślaną fabułę. Autorka wzięła najbardziej banalny z banalnych motywów – przepowiednię oraz dziecko przeznaczenia – i zrobiła z niego pewnego rodzaju test dla Ziemi. Niestety, całość mocno traci w części drugiej. Akcja robi się statyczna, a słowne przepychanki między kochankami raczej żenują niż bawią. Kilka srogich cliffhangerów ratuje końcówkę tej książki i daje nadzieję, że kontynuacja nie będzie już posiadała wad debiutu.

Książkę do recenzji otrzymałem w ramach współpracy z Samowydawcami. Informacje dotyczące recenzji znajdują się pod tym adresem.

Moja ocena

Rating: 3 out of 5.

3,5 za pierwszą połowę, 2,0 za drugą i dodatkowe 0,5 punktu za debiut – solidne urban fantasy, które daje nadzieje na sympatyczną serię.

Informacje o książce

Tytuł: Przepowiednia

Autorka: Izabela Redesiuk

Wydawnictwo: Self-publishing

Rok wydania: 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.