Rafał A. Ziemkiewicz – Skarby stolinów

Skarby stolinów

Przysięgam, że zacząłem czytać Skarby stolinów zanim Rafał A. Ziemkiewicz został aresztowany przez brytyjskie służby, a następnie wydalony do Polski. Ten pozbawiony podstawowej empatii koniunkturalista, obecnie gwiazda prawicowej publicystyki, ma niestety literacką przeszłość. Przeszłość, co warto zaznaczyć, okraszoną kilkoma Zajdlami, co najlepiej pokazuje stan polskiego fandomu na przestrzeni dziesięcioleci. Jak każdy jednak, Ziemkiewicz także dostał ode mnie szansę i jedną z jego pierwszych książek starałem się czytać bez uprzedzeń. Niestety, Skarby stolinów szybko pokazały, skąd wzięły się poglądy twórcy riserczu ziemkiewiczowskiego.

Skarby stolinów zawierają prawicową propagandę

Publikacja składa się z trzech części. Hrebor Cudak to opowiadanie wprowadzające nas w wykreowany przez Ziemkiewicza świat. Skarby stolinów stanowią dłuższą nowelę, a Uwagi tłumacza to spreparowana rozprawa człowieka, który w wymyślonym świecie zajmował się rekonstrukcją ludowych wierzeń. Zaprezentowana rzeczywistość przypomina historycznie czasy pierwszych Piastów. Jest tutaj oczywiście magia i wszechobecna tajemnica, ale na swoim podstawowym poziomie Sleng to prymitywne, średniowieczne fantasy. Albo science-fiction, co można wywnioskować z kilku uwag w części trzeciej książki.

Czytaj również: Eugeniusz Dębski – Upiór z playbacku

Hrebor Cudak otwierający ten tom to albo obrzydliwy atak na osoby transpłciowe, albo na kobiety. Cały pomysł sprowadza się do tego, że tytułowy Hrebor został przeklęty za młodu, ponieważ będąc mężczyzną otrzymał serce kobiety. Co to dla niego oznacza? Oczywiście to, że brzydzi się przemocą, nie jest dobrym gospodarzem, nie myśli dalej niż do końca dnia, łatwo zmyśla. Jego największą życiową potrzebą jest uznanie w oczach innych. Okazuje się pozbawionym kręgosłupa moralnego gnojem. Jeśli znacie choć trochę poglądy Ziemkiewicza, łatwo zauważycie, że autor pokazał tu cały wachlarz uprzedzeń, jakie żywi wobec kobiet. Fabuła tego dymiącego kawałka gówna ma pokazać drogę Hrebora ku odkupieniu. Odkupienie to polega oczywiście na odnalezieniu w sobie głęboko ukrytych, odziedziczonych cech męskich.

To, co w tej książce dobre, zerżnięto z Tolkiena

Zdecydowanie lepiej prezentuje się nowela Skarby stolinów. Może z uwagi na brak jakiejkolwiek postaci kobiecej, ale Ziemkiewicz nie szczuje tutaj w zasadzie na nikogo. To odtwórcza, generyczna historia o wyprawie grupy śmiałków, której celem jest uratowanie świata. Wszystko zostało tutaj podane we wczesnośredniowiecznej oraz pogańskiej otoczce. Fakt, to pozycja dużo lepiej skonstruowana niż Imperium Jacka Piekary, ale przecież nawet początkujący fanfic yaoi jest ciekawszy od tej książki. U Ziemkiewicza przynajmniej mamy zindywidualizowanych bohaterów, jakiś plan na akcję i niemrawe plot twisty.

Czytaj również: Adam Wiśniewski-Snerg – Nagi cel

Na odrębną uwagę zasługuje język, jaki został użyty w książce. Nie tylko mocno stylizowany jest na staropolszczyznę, ale autor czasami odlatuje wręcz w stronę ostrego słowotwórstwa. Od tych wszystkich gędźb, rożenic i Sternwarży rzygać się chciało nie tylko mi. Nie bez powodu pan Andrzej okrzyknął Ziemkiewicza Praojcem Polskich Pirogów w Słowiańskiej Śmietanie. Na poziomie językowym to puste, pretensjonalne, zahaczające wręcz o autokarykaturę marnowanie naszego czasu.

Skarby stolinów tylko jako materiał badawczy

Skarby stolinów są mieszanką prawicowych uprzedzeń wobec kobiet lub społeczności LGBT+, zmanierowanej staropolszczyzny, tolkienowskiego naśladownictwa i banału. W charakterystycznym dla tego okresu stylu Ziemkiewicz prezentuje nam „wczesnosłowiańskie” fantasy, które kiepsko musiało wypadać nawet w dniu premiery. Tak naprawdę książkę warto przeczytać tylko wtedy, gdy chcecie prześledzić ewolucję prozy tego autora. Nie zawsze miał tak „prawomyślne” poglądy jak dzisiaj, ale od zawsze nienawidził kobiet.

Moja ocena

Rating: 0.5 out of 5.

To pół punktu tylko dlatego, że podobał mi się pomysł z Uwagami tłumacza.

Informacje o książce

Tytuł: Skarby stolinów

Autorka: Rafał A. Ziemkiewicz

Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza

Rok wydania: 1990

20 thoughts on “Rafał A. Ziemkiewicz – Skarby stolinów

  1. Aby wysnuć wniosek o koniunkturalności owego twórcy RAZa trzeba być mocno od prawdy odpoddaszonym. Sam bez dostępu do cyca, który to cyc dawała w latach 90-tych Wyborcza się wypromował.

    1. O zmianie poglądów Ziemkiewicza przygotuję z pewnością osobny artykuł, ale muszę doczytać do końca inne jego książki. Tutaj masz króciutką zajawkę: https://fanbojizycie.wordpress.com/2020/07/25/ziemkiewicz-kolejny-przesladowany-za-bycie-nie-powiem-czym/

      Dość łatwo znaleźć w internecie także zmianę Ziemkiewicza dotyczącą np. popierania PiS-u lub poglądów religijnych (sam siebie chyba określa jako katolickiego fundamentalistę po rozwodzie?).

      No i ja mu absolutnie nie odbieram tego, że wypromował się bez pomocy Wyborczej, nawet trochę to podziwiam. Ale w żaden sposób nie usprawiedliwia to jego zbydlęcenia.

      1. Pan chyba nie za bardzo zna twórczość Pana Ziemkiewicza…. Nie rozumiem też skąd wniosek, że nienawidzi on kobiet? Ma dwie córki, które musiał dobrze wychować gdyż odnoszą sukcesy na polu naukowym i ojca kochają gdyż chcą z nim ten sukces dzielić…. Pan Ziemkiewicz ma raczej awersję do durnych kobiet, którą ja będąc kobietą podzielam. Ogólnie Pana tekścik prostacki i pełen uprzedzeń do konserwatystów ale tego typu uprzedzenia nigdy lewactwu nie przeszkadzały ….

        1. To jest przecież pewien skrót myślowy. To chyba oczywiste, że nie nienawidzi on wszystkich kobiet. Swój pogląd opieram na publicznych wypowiedziach Ziemkiewicza, z legendarnym „kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej” na czele.

          Negatywny stosunek do jakiegoś światopoglądu nie jest uprzedzeniem. Wie Pani o tym chyba najlepiej, określając mnie jako element „lewactwa”. Więcej luzu!

  2. Ziemkiewicz ów poświęcił się działalności w odciętych od reklam pismach w czasach, gdy dyktat Wyborczej wydawał się wiecznietrwały i niepowstrzymany.
    Co do owego linku: coś brak tam konkretu.
    Co do Stolinów: profetyczne walory wspomnianych dzieł stają się coraz wyraźniejsze.

  3. Nie sądzę, żeby ktoś tak zacietrzewiony politycznie i ideologicznie jak ty, był w stanie napisać obiektywną recenzję. Musiałbyś nie znać nazwiska autora. A gdybyś myślał, że to jakiś lewak, to pewnie by ci się nawet spodobało.

    1. Brak zgody na szczucie na kobiety i mniejszości to nie zacietrzewienie polityczne lub ideologiczne, przykro mi.

      Ten wątek pojawia się cały czas – skąd pomysł, że moje (lub jakiekolwiek inne) recenzje mają być obiektywne? Nie ma czegoś takiego jak obiektywna recenzja, która zawsze jest oceną danego dzieła z perspektywy wiedzy, doświadczenia i gustu recenzującego. Niemniej jednak uważam, że ujawnienie mojego stosunku do autora jest uczciwe wobec czytelników – dzięki temu każdy, w tym Ty, może sam ocenić, czy moje uwagi są dla niego do zaakceptowania, czy nie. Uważasz, że gdybym nic o Ziemkiewiczu jako osobie nie napisał, a następnie zamieścił negatywną recenzję jego książki, byłoby to bardziej fair?

      Pisałem o tym w recenzji i w innych miejscach bloga – każda książka ma u mnie równe szanse na starcie, nie moja wina, że Ziemkiewicz pokazał w Stolinach poglądy, które później twórczo rozwijał w swojej działalności publicznej.

      Jeśli lewak napisze słabą książkę, to napiszę że jest to słaba książka. Takie gdybanie jest fajne jako chwyt erystyczny, ale z erystyką tutaj jesteśmy na bakier, więc proszę bez takich.

      1. Rozumiem, że powieści w których szczuje się na mężczyzn, szczególnie heteroseksualnych i religijnych, są spoko? Czy może jest jakieś oficjalne wydawnictwo definiujące na kogo można szczuć, a na kogo nie?

  4. Nie wiem czy czytałem bardziej płaską recenzję pod z góry gotową tezę: „nie lubię RAZ więc napiszę z dupy wzięty paszkwil na jego książkę”. Autor recenzji to typowy koniunkturalista, który wie, że aby podlizać się „salonowi” trzeba poszczuć na RAZ’a. Zdaje się, że ta recenzja to największe dotychczasowe dzieło „Miśka” – czy jak mu tam

    1. Można nie lubić RAZ-a i jednocześnie uważać, że jego książka jest słaba, prawda? Nie wykluczam, że napisał jakieś dobre książki, wiele osób polecało mi Walc stulecia – może ta będzie lepsza? Nie rozumiem też tego ataku na mnie z uwagi na tę recenzję – RAZ sam przyznał, że to jedna z jego pierwszych książek i nie była najlepsza. Czemu ludzie jej bronią jak Częstochowy?

      Swoją drogą wydaje mi się, że większym koniunkturalistą byłbym, gdybym walił teraz po opozycji, w końcu to prawica rządzi od wielu lat tym krajem.

  5. Czytałam Ziemkiewicza i nie zauważyłam pogardy dla kobiet. Raczej dla głupoty, jak już ktoś to wcześniej zauważył. Ten zarzut to zupełna bzdura. Pan recenzent pisał pod tezę, jego niechęć do autora jest oczywista.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.